thumb image

Aby chciało się chcieć

Kategoria: Gabinet terapii

Często ta sentencja wypowiadana jest prawie jak zaklęcie. Ma to miejsce przede wszystkim podczas pracy z dziećmi, które potrzebują silnego wsparcia i pomocy ze strony terapeuty. Zajęcia z terapii zajęciowej, to oprócz ciekawych pomocy edukacyjnych w atrakcyjnej przestrzeni do działań ruchowych i w przyjaznym klimacie spotkania, nieprzerwany i właściwy kontakt z terapeutą. Często, kiedy u dziecka występują kłopoty z koncentracją, a wykonywanie np. ćwiczeń graficznych, matematyczno–logicznych czy fonematycznych związane jest z dużym wysiłkiem, zaczynają się tak zwane „schody”. 

Dziecko, tym bardziej małe, które jeszcze nie uświadamia sobie potrzeby nadrobienia „braków”, woli swobodne zabawy moderowane przez samego siebie, niż pracę z terapeutą. Rodzice również w takich sytuacjach często poddają się swojemu dziecku, które przecież dla nich jest najważniejsze. Niechęć do ćwiczeń lub brak oczekiwanych umiejętności usprawiedliwiają na różne sposoby:
– ono jest jeszcze takie małe,
– przyjdzie czas to się nauczy,
– po co zabierać dziecku dzieciństwo,
– nie mam sumienia mu zabraniać itp.

Wiadomo nie od dziś, że im pomoc przychodzi wcześniej, a problem jest dobrze zdiagnozowany, tym efekty będą lepsze i przyjdą wcześniej. Z moich doświadczeń wynika, że im dziecko ma większe problemy, tym zaakceptowanie ich przez rodziców trwa dłużej. Trudno jest mi wejść w buty takich rodziców, bowiem nie miałam osobiście takich doświadczeń. Rozmawiając jednak dużo z rodzicami dzieci o specjalnych potrzebach, przyznają oni, że musieli mieć nieco czasu, aby zaakceptować zastaną sytuację. Często miała nawet miejsce taka sytuacja, że odraczali badania w specjalistycznych poradniach w myśl hasła, że jeżeli nie ma czegoś na papierze, to tak jakby tego problemu w ogóle nie było. Bywa, że jest to wynikiem lęku, troski a czasem i poczucia bezsilności w sytuacjach, do których ich nikt wcześniej nie przygotował. A jeszcze obawa przed wykluczeniem czy naznaczeniem w grupie znajomych powoduje, że staje się ta sytuacja niezmiernie trudna.
Jeżeli mały człowiek nie jest odpowiednio „ustawiony”, przygotowany do żmudnych zajęć, często w godzinach popołudniowych, to rodzi się bunt i niechęć do współdziałania.

Rodzą się więc wątpliwości, co zrobić w sytuacji, kiedy małe dziecko odmawia współpracy:
– pozwolić całkowicie na organizowanie godzinnej zabawy przez dziecko i nie ingerować w nią?
– określać strefy czasowe, kiedy dziecko pracuje z terapeutą, a kiedy pracuje samo?
– przerwać zajęcia, jeżeli zachęty ze strony terapeuty i rodzica nie dają efektów?

To, co istotne, to przede wszystkim złapać tę więź, nić porozumienia pomiędzy prowadzącym zajęcia, a dzieckiem. Szczerze mówiąc nigdy nie miałam z tym problemów, ale i mnie zdarzyło się, że dziecko odmówiło współpracy. To trudne też dla terapeuty, ale w takiej sytuacji lepiej się w porę wycofać, niż przedłużać nerwową atmosferę, aby zajęcia i dodatkowe ćwiczenia nie kojarzyły się negatywnie. Jakie możemy w takiej sytuacji podjąć działania? Przede wszystkim mocno współpracować z rodzicami i wspólnie wpływać na motywację dziecka:
– wprowadzić system motywacyjny (np.żetonowy), nagradzając za poszczególne małe sukcesy,
– tworzyć tablice prac dziecka – taka mała galeria sukcesów,
– opierać się na aktualnej diagnozie dokonanej przez specjalistów, w której jasno określone są obszary, nad którymi należy pracować,
– urozmaicać zajęcia, zaczynając od zabaw ruchowych skoncentrowanych na motoryce dużej i ćwiczeniach równoważnych poprzez zajęcia muzyczne, pracę przy stoliku i ponownie na dywanie,
– wprowadzać do zajęć niespodzianki, na które dziecko będzie czekać, i które można traktować jako motywatory do dalszej pracy.

Aby terapia była skuteczna, zajęcia muszą odbywać się regularnie, co najmniej dwa razy w tygodniu. Program zajęć musi być oparty na aktualnej diagnozie, atmosfera zajęć musi swobodna lecz z zachowaniem ściśle określonych ról w relacji z terapeutą. Powinny być opracowane konkretne rodzaje sygnałów np. określających powrót na miejsce, początek pracy, zakończenie swobodnych zabaw czy przerw. Musimy uważać, aby dziecko nie przejęło wpływu na przebieg zajęć. Jeżeli każda czynność, którą ma wykonać wiąże się z „przekupywaniem”, kiedy to ono stara się dyktować warunki, wówczas sytuacja staje się dość niebezpieczna i osiągnięcie wcześniej nakreślonych celów staje się niemożliwe.

Aby osiągnąć sukces w terapii, należy jak w kuchni trzymać się przepisu, w którego skład może wchodzić:
– Wiara + Zaangażowanie + Trud + Wytrwałość i Determinacja = Sukces
– Upór (siła woli) + ciężka praca + wytrwałość = Sukces
– Kreatywność + Trafiony pomysł + Wiedza = sukces
– Pasja + Wizja + Działanie = Sukces
– Decyzja + Pragnienie + Determinacja = Sukces
– Poziom umiejętności x ilość działań, które podejmujesz = Sukces
– Chęć + Wiara + Działanie = Sukces

To od nas zależy tylko, który przepis wybrać.

Anna Sowińska
Terapeuta

 

Możliwość komentowania artykułu jest dostępna tylko dla zalogowanych użytkowników.